...

Dlaczego kobiety przylatują i ustawiają się w kolejce, aby doświadczyć pracy z Joni…

Dlaczego kobiety przylatują i ustawiają się w kolejce, aby doświadczyć pracy z Joni…

Jeśli odczuwasz wypalenie od ciągłego wypowiadania tego samego na głos… zdecydowanie nie jesteś w tym sama.  Oczywiście, zalety tradycyjnej psychoterapii są daleko dalekosiężne. Jako kobiety od zarania dziejów wiemy, że możemy rozwiązać nasze problemy (a przynajmniej odzyskać nad nimi kontrolę) wypowiadając je na głos, otwierając się na nowe perspektywy i dając sobie możliwość kierowania się doświadczeniami życiowymi innych. Na szczęście, w popandemicznej rzeczywistości nie brakuje coachów, terapeutów i ekspertów, z którymi można nawiązać połączenie. Trochę tak jakby co druga osoba została coachem, od kiedy świat się zamknął. Dziś możesz zatrudnić coachów biznesu, coachów od seksu, coachów relacji partnerskich, lista wydaje się nie mieć końca. Ale co się stanie, gdy spalisz całą swoje oszczędności na coachów, którzy pobierają czterokrotność Twojego miesięcznego czynszu? Kiedy spalisz całą swoją energię na coś, co przypomina wciąż tę samą rozmowę? Kiedy wypalisz się od nadmiernego myślenia w swojej głowie? Kiedy wypalisz się od wypowiadania tego samego na głos? – wtedy czas zacząć słuchać… ale nie słów kogoś innego…. Czas zacząć słuchać swojego CIAŁA.


Jeśli przychodzisz do mnie na terapię z cieniem, ale jesteś całkowicie zamknięty na to, co twoje ciało ma ci do powiedzenia, w rzeczywistości działasz przeciwko procesowi zaawansowanej transformacji. Sam cień braku komfortu w doświadczaniu dotyku jest tym, co należy dokładnie zbadać – ludzie są genetycznie zaprogramowani, aby szukać kontaktu skóra do skóry. Wszyscy słyszeliśmy, że “ciało pamięta”… i niezależnie od tego, ile masz stopni naukowych lub jakie zdobyłeś wyróżnienia w edukacji, twoje ciało kryje tajemnice, z których twoja świadomość nie zdaje sobie sprawy. Te spoczywają w twoich cieniach – właśnie to, co przyszedłeś uwolnić. Prawdziwe uzdrowienie ma miejsce się w twoich uczuciach, emocjach i intuicji – daleko poza myśleniem wyższego rzędu i dyskursem społecznym. Język uzdrawiania pojawia się w ciszy, kiedy wyciszamy swój umysł i rozluźniamy ciało. W takich okolicznościach, prawdziwe Ja czuje się bezpiecznie aby być ujrzane. A często też spotkasz je po raz pierwszy. Jeśli czujesz się wypalony w życiu, to prawdopodobnie dlatego, że zachodni świat działa wokół oddzielenia twojego umysłu od ciała. Patriarchat. Kapitalizm. – Kobiety oderwane od swojej prawdziwej wewnętrznej kobiecej esencji są łatwiejsze do manipulowania – od ich pieniędzy po męskie łóżko. Radykalna zmiana w świadomości ma miejsce, gdy pozwalasz sobie na wejście w sygnały tu i teraz, które twoje ciało wysyła do ciebie TU i TERAZ – zamiast funkcjonować na dni, tygodnie, a czasem lata naprzód – martwiąc się o deadline w przyszłym tygodniu, o przewidywaną na przyszły rok propozycję, czy twoją emeryturę w wieku 65 lat. Odłączenie się od ciała jest oznaką zapalenia – ciało wysyła wiadomość, że to, co robi umysł, jest dla niego zbyt dużym obciążeniem. Dzieje się tak na zasadzie ostrego urazu za pośrednictwem tych samych ścieżek nerwowych, co w przypadku przewlekłego stresu. Kiedy doświadczamy zagrożenia w jakimkolwiek charakterze (świadomym lub podświadomym), w najlepszym interesie naszego ewolucyjnego przetrwania jest przechowywanie szczegółów tego doświadczenia w inny sposób. Kiedy odczuwany przez nas jest traumatyczny moment (lub chroniczny stres), szczegóły omijają naszą korę przedczołową i umiejętności myślenia wyższego rzędu, ponieważ nie jest to część mózgu zaangażowana w krótkotrwałą międzypokoleniową ekspresję genetyczną – odciśnięte tutaj wspomnienia nie przejdą do naszych dzieci/wnuków. Zamiast tego, napływające informacje traumatyczne (które są tak dużym przeciążeniem sensorycznym, że nasze wrodzone mechanizmy przetrwania rozbijają wydarzenie na drobne kawałki) zostają rozszczepione na emocje, pamięć ciała, pamięć zmysłową i język traumy – wszystko to fragmentuje i zatrzymuje się wokół naszego ciała. Pomyśl o tym, jak o wzięciu dużego lustra i rozbiciu go o podłogę – te odłamki szkła są odbiciem ciebie samego, który wpatruje się w siebie – i to jedyny powód, dla którego wciąż bywamy narażeni na traumę, jednocześnie zachowując środki niezbędne do przetrwania. Dlatego nasze wspomnienia z dzieciństwa często nie zawierają spójności czasu i kolejności chronologicznej, a jedynie cielesne wspomnienia kolorów, temperatur, szczegółów pomieszczenia. Dlatego słyszymy, że „zapach to najsilniejszy zmysł związany z pamięcią”. Niektóre pokoje wywołują poczucie strachu. Niektóre punkty zapalne wywołują panikę lub niepokój, nawet bez naszego świadomego zrozumienia dlaczego – jest to przechowywana trauma. Całe wypowiadanie na głos nie uwalnia tej pamięci ciała.Jest powód, dla którego zintegrowana praca z ciałem jest często doświadczeniem psycho-duchowym: spokojne, medytacyjne stany, które tworzą dobrze wyszkoleni terapeuci pracy z ciałem, przenoszą twój umysł w tak przejrzystą, otwartą i bezpieczną przestrzeń, że kiedy przechodzą do wytrenowanych technik fizycznej pracy nad traumą w przechowanych obszarach (krzyż, kość ogonowa, brzuch, przepona, przestrzeń łona, joni, wewnętrzna strona ud) ciało jest przygotowywane przez umysł, aby je odpuścić. Delikatne przypomnienia o bezpieczeństwie, byciu podtrzymanym, byciu zauważonym wplatają się w psychosomatyczne sesje umysłu/ciała… a otoczenie sprzyja właśnie temu, czemu ta praca ma służyć: odpuszczaniu.  Więc, w takim razie… Czy wiesz, które środowiska/momenty NIE sprzyjają bezpieczeństwu i odpuszczeniu? Wszystkie te, gdzie wyzwalają się te cienie emocji: poczucie winy, strach, obwinianie, wstyd… to są katalizatory reakcji na traumę. Powiedz mi, jako kobieta, które z poniższych jest najbardziej niekomfortowe? A. Bycie przyłapaną i zawstydzoną za samozadawalanie się w dzieciństwieB. Badanie położnicze/ginekologiczneC. Moment, w którym zdajesz sobie sprawę, że jesteś w łóżku z kimś, komu tak naprawdę chciałabyś odmówić? Czy to wywracający żołądek / wywołujący ciemność / paraliżujący wstyd z powodu pokazania reakcji obrzydzenia ze strony rodziców? Czy to uczucie lodowato-zimnych narzędzi, pełnego pęcherza i prześcieradła z papieru ściernego? A może jest to przyprawiające o mdłości, wijące się uczucie miliona myśli przemykających ci przez głowę: „Naprawdę nie chcę tego robić. Czy mogę poprosić go, żeby wyszedł? Jakie jest ryzyko, jeśli zostanie? Czy jestem mu to winna? Powinnam była powiedzieć mu nie.” Tak bardzo chciałabym móc powiedzieć, że wszystkie doświadczenia kobiet z ich seksualnością były bezpieczne, zdrowe, szczęśliwe, ciekawe, wzmacniające i zakorzenione w miłości… ale dosłownie nic nie jest dalsze od prawdy. Seksualność, jako podstawowa energia życiowa, z której się rodzimy jest często sednem sprawy głównych dysfunkcji większości kobiet, rozłączeń i poczucia dysocjacji w życiu. Większość kobiet spędza większość swojego życia całkowicie oderwana od ciała. Nasze ciała doświadczały albo przemocy, byłyśmy z ich powodu zawstydzane, albo były przez nas odchudzane, ukrywane w zbyt dużych ubraniach, krytykowane lub uprzedmiotawiane, zanim jeszcze ukończyłyśmy edukację szkolną.  Jeśli nadal zastanawiasz się, dlaczego pozornie zdrowe, szczęśliwe, świetnie radzące sobie w życiu kobiety przygotowują się na sesje terapii joni tak samo, jak te zmagające się z zaburzonym wizerunkiem swojego ciała, wyniszczającymi dysfunkcjami seksualnymi, poczuciem winy/wstydu/strachu/zaburzoną seksualnością – to dlatego, że te kobiety są najczęściej jedną i tą samą kobietą.A kiedy kobiety chronicznie zmagają się z trudnymi okolicznościami, zaczynają przybierać męskie cechy, aby przetrwać. Temat: między relacyjna dysfunkcja seksualna. Aby mieć połączenie seksualne w związkach romantycznych, potrzebujemy polaryzacji (idealnie równych / przeciwstawnych energii męskich i żeńskich) … a żeby polaryzacja mogła mieć miejsce, potrzebujemy kobiet, które są odczuwają komfort i bezpieczeństwo w byciu w swojej kobiecości (przynajmniej w łóżku). Straumatyzowane, chronicznie zestresowane, nasze kobiety zazwyczaj nie są w stanie dotrzeć do tej przestrzeni. Dorosłe wersje małych dziewczynek, które doświadczały przemocy we wczesnych latach, są zwykle dobrze funkcjonującymi dyrektorkami biznesowymi i mamami zazwyczaj działającymi ponad swoje możliwości, niebezpiecznie balansując na krawędzi wypalenia. Z zewnątrz są zwykle uosobieniem sukcesu i siły… w środku zwykle są niezwykle kruche – odłączone od siebie, od swoich ciał, walczące w związkach partnerskich i pozbawione poczucia ekscytacji w życiu. Powinny być kobiece. Mają w tym samym czasie emanować męskimi cechami na żądanie w salach posiedzeń zarządu lub podczas wyprzedzania kierowców na szybkim pasie – ale 80% ich życia ma spoczywać w kobiecości: miękkiej, opiekuńczej, emocjonalnej, płynnej, chaotycznej, kreatywnej. Niestety, chronicznie zestresowane kobiety śmieją się, kiedy mówię im, że zasługują na odpoczynek… że przyjemność jest koniecznością, a nie luksusem, a ich energia seksualna jest podstawą ich zdolności do tworzenia życia, które jest dla nich stworzone. Moimi ulubionymi sytuacjami są, gdy te najlepiej prosperujące w życiu kobiety próbują przekonać mnie, że „nie mają przestrzeni łonowej”… To znaczy, rozumiem to… Ja nawet urodziłam dwóch maleńkich ludzików z mojej i nadal nie byłam pewna czy sama je miałam. Trafnie byłoby uznać, że społeczeństwo skupia swoje pochwały na kobietach, które jednostronnie naśladują męskie cechy… to samo społeczeństwo, które używa obraźliwych odniesień do kobiecych narządów/cech aby urazić mężczyznę. Ale… Kobiety to cofają.Wracamy do miejsca naszych pierwotnych nas.Wracamy do faz księżyca i cykli ziemskich.Zatrzymujemy niekończący się wyścig w naszych umysłach i szukamy tego delikatnego szeptu naszej intuicji.Zaczęłyśmy stawiać granice naszej toksycznej seksualności i stanęłyśmy w naszej mocy, by odzyskać naszą „cipkę”. Waginę. Joni. Pochwę. Srom. – jakkolwiek chcesz ją nazwać. Zabieramy ją z powrotem.

– z powrotem z pokoleniowej traumy naszych matek i babć, które zostały zgwałcone- z powrotem od opiekunki, która nadużywała nas, gdy byłyśmy małe- z powrotem od chłopaka z tamtej imprezy, który trzymał nas na tamtym łóżku- z powrotem od szefa, który rzucał złośliwe uwagi na temat długości naszej spódnicy, gdy przechodziłyśmy obok- z powrotem od ginekologa/położnika, który bez zgody wepchnął w nas rękę podczas porodu- z powrotem od męża, który ‘nie robi gry wstępnej’ i skarży się nam na to że wystarczająco nie spełniamy jego oczekiwań – z powrotem od społeczeństwa, które uczy nas, że na seksualność zasługujemy tylko wtedy, gdy nasz partner zaprasza nas do niej  Te podstawowe doświadczenia z życia dziewczynek, obejmujące nasze najświętsze części – epigenetycznie, fizycznie, emocjonalnie lub wszystkie powyższe – modyfikują nas. Im więcej tych doświadczeń znosimy, tym bardziej się odłączamy. Im więcej tych śladów pamięciowych w układzie limbicznym nie przetwarzamy, na tym głębsze warstwy bólu się napotykamy.I CZAS, ABY SIĘ OD TEGO UWOLNIĆ! Ustawiające się w kolejce kobiety do sesji terapii z joni nie szukają „zdrowia miednicy” ani „masażu tantrycznego”. Nie wystarcza im tylko „mapowanie joni” czy masaż macicy. Są świadome, ciekawe i otwarte – chcą doświadczyć zmieniającego życie wpływu dotyku w bezpiecznym, ciepłym, intymnym środowisku – od terapeuty, o którym wiedzą, że został intensywnie przeszkolony i zdobył nieskończone zaufanie. Nie ma szpitalnego podejścia, zimnych metalowych wzierników ani ostrych górnych lamp. Nie ma „przygotowywania się na zderzenie” z partnerem, który przez dziesięć minut błąka się po ciemku, próbując odpiąć stanik. Nie ma wymiany energii ani płynów ustrojowych, nie ma ryzyka ciąży ani chorób przenoszonych drogą płciową. To, co jest – to świadoma zgoda na każdym kroku. Pełne odkrycie kart, pełne wsparcie i nawigacja po punktach zapalnych w czasie rzeczywistym. Jest świadomie zaplanowana seria sesji, zbudowana od bezpiecznej przestrzeni „mapowania” do przestrzeni „zintegrowanych uczuć” po ponowne otoczenie neuronowe w celu odzyskania poczucia przyjemności. Te sesje sprawiają, że ćwiczy swoje „tak”, swoje twarde „nie”, swoje miękkie „nie” i swoje „potrzebuję chwili, żeby odetchnąć”. W przeciwieństwie do gabinetu położniczego/ginekologa lub pokoju hotelowego z przygodą na jedną noc, ma pełną kontrolę nad sytuacją… i uczy się subtelnych lekcji, takich jak „nikt nie zbliża się do mojej świątyni bez umycia rąk i prosząc o pozwolenie”. To, czego kobiety najczęściej doświadczają po raz pierwszy, to poczucie bycia martwym w środku. Początkowe przypadki odrętwienia i chęci oddzielenia się są zdumiewające. A więc oddychamy… i uziemiamy… i zatrzymujemy się, aż poczuje się gotowa, by przejść dalej. Jest zaproszona do podzielenia się tym, co się dzieje w jej ciele. Często płacze. Pracujemy nad obdarzaniem współczuciem i przebaczeniem tych wszystkich chwil, kiedy żałowała, że ​​nie utrzymała swoich granic. Pracujemy nad okazywaniem współczucia tym, którzy źle się do niej zwracali, źle ją ocenili lub źle ją traktowali. Od głęboko zakorzenionej teorii traumy – rozdzielamy to, co nie jest już jej i odwołujemy się do tego, co jest. Te sesje są święte. Te sesje zmieniają życie. To jest uzdrawiająca moc jednokierunkowego dotyku… pracy z ciałem, która jest zarówno naukowa, jak i święta – wywodząca się z tysięcy lat starożytnej medycyny i spleciona z nowoczesnymi teoriami medycznymi na rzecz UZDRAWIANIA. Ta przestrzeń jest bezpieczna. Ta przestrzeń jest święta. Ta przestrzeń uwalnia kobiety. W przeciwieństwie do mrocznych otchłani „masażu tantrycznego”, istnieje absolutnie 0% szansy na jakiekolwiek wykroczenie na linii praktyka-klienta. Cała sesja to piękny rytuał uwielbienia wewnętrznej Bogini w jej własnym rdzeniu. Cała sesja, niezależnie od tego, czy jest to potężny efekt masaż narządów (zaczerpnięty z Chi Nei Tsang), czy efekt zmiany położenia macicy przez wewnętrzne/zewnętrzne uwalnianie napięcia podchodząc do tego w sposób bardziej “pielęgnacyjny”… ta terapia misternie splata razem transformujące praktyki ponad pół tuzina zintegrowanych terapii łonowych/joni/brzusznych/czaszkowo-krzyżowych/tantrycznych w jedną praktykę – jeden święty rytuał dla dobrego samopoczucia i odzyskania kobiecości. Moc, której wspólnie doświadczamy, mówi sama za siebie w takich refleksjach:„Trudno mi nawet stwierdzić od czego zacząć jeśli chodzi o to, jak na mnie wpłynęła ta terapia. 
Już od pierwszej sesji pomogła mi ona przetworzyć, poradzić sobie i uwolnić się od mojej traumy związanej z porodem mojej córki. Już po pierwszej sesji masażu zaczęłam odczuwać uwolnienie fizyczne i psychiczne. Wraz z rozpoczęciem tej terapii zaczął się mój proces wybaczenia samej sobie, stania bardziej delikatną dla siebie oraz ponownego nawiązania kontaktu z moją córką. Rozmawiając z Aią i zapisując odpowiedzi na jej pytania, zdałam sobie sprawę ze swoich wzorców myślenia i przekonań na swój własny temat, które nie mają swojego źródła we mnie, a zostały przekazane mi przez rodzinę. Rzucenie światła na te negatywne przekonania pozwoliło mi przestać pozwalać, by zajmowały one tak dużo miejsca w moim umyśle i aby przestały wpływać na moje samopoczucie. Stałam się lepsza w obserwowaniu myśli, w byciu ich ciekawą, a następnie w ich odpuszczaniu. I wiem, że będę coraz lepsza w tej praktyce. Od zawsze doświadczałam trudności w połączeniu się z seksualnością i zmysłowością z powodu wstydu, który czułam. Doświadczony przeze mnie w latach nastoletnich gwałt, komentarze ze strony rodziny i społeczeństwa oraz zmiana mojego ciała po porodzie to tylko niektóre z powodów, które pogłębiły moje poczucie rozłączenia z ciałem. Mój brak pewności siebie, wstyd i nieprzepracowana trauma również negatywnie wpływały na moje relacje z mężem. Podczas moich sesji z Aią płakałam i śmiałam się. Odczułam intensywny dyskomfort i głęboki relaks. Poczułam przyjemność i błogość. Aia stworzyła dla mnie przestrzeń bezpieczeństwa i akceptacji. Wiedziałam, że nie muszę niczego ukrywać ani upiększać w rozmowie z Aią, ponieważ nigdy nie będzie mnie oceniała. Wiedziałam, że ona również w pełni wierzy w moją zdolność do uzdrowienia i rozwoju.Prawie nigdy nie byłam w stanie rozmawiać o przemocy seksualnej, której doświadczyłam z uwagi na to, jak bardzo obawiałam się emocji, którym musiałam stawić czoła. Aia pomogła mi nazwać te uczucia i uzdrowić się w taki sposób, że mogę teraz o tym mówić bez poczucia wściekłości, wstydu czy zalewania się łzami. Cały ten proces zmienił również moje relacje z mężem na lepsze. Oprócz poprawy naszego życia seksualnego, pogłębiło to również naszą intymność i poprawiło jakość naszych rozmów. Czuję się bardziej związana z moją seksualnością i zmysłowością. W wieku 42 lat zdałam sobie sprawę, że jestem panseksualna. Nie nienawidzę już wyglądu mojego ciała. Ćwiczę dla przyjemności, a nie po to, żeby się karać. Moje myśli nie krążą już wokół poczucia dyskomfortu z powodu tego, jak wyglądam. To samo w sobie uwolniło mnie w mojej mentalnej przestrzeni i uwolniło mój ból emocjonalny. Jestem na ścieżce do kochania swojego ciała i celebrowania swojej seksualności.Szczególnie podczas sesji masażu udało mi się wejść w swoje ciało i odpuścić stres, zmartwienia, oczekiwania ze strony innych, zobowiązania i wreszcie wrócić do siebie. Czuję się zaopiekowana, doceniona, wyjątkowa, wartościowa, piękna. Ta terapia postawiła mnie na ścieżce honorowania moich potrzeb, ponownego odkrycia tego, kim jestem i dążenia do przyjemności. Moje życie już na zawsze pozostanie zmienione na lepsze. Już na zawsze poprawi moje relacje z mężem, dziećmi, rodziną, przyjaciółmi i znajomymi. Wierzę, że wpłynie to również pozytywnie na ich życie. Jestem bardzo wdzięczna i czuję się zaszczycona możliwością doświadczania tej terapii i wykonania tej pracy z Aią”.– i ona nie jest jedyną, która czuje się BARDZO ZASZCZYCONA wykonując tę ​​pracę.

Share:

More Posts

Dołącz do subskrypcji



pl_PLPolish
Wózek
Seraphinite AcceleratorBannerText_Seraphinite Accelerator
Włącza dużą szybkość witryny, aby była atrakcyjna dla ludzi i wyszukiwarek.